O tym jak rożek truskawkowy może dać cenną lekcję...
Witajcie ;)
Na wstępie pragnę zaznaczyć że jestem prawdziwym lodożercą. Szczególną słabość wykazuję jednak wobec rożków z Korala ( nie nie jest to reklama :) ) . Zawsze decyduję się na jeden z trzech smaków : czekoladę, toffi lub śmietankę. Wczoraj postanowiłam to zmienić i z pewnymi obawami zakupiłam smak truskawkowy. Jak się okazało był on całkiem smaczny , a w środku zawierał dodatkowe nadzienie. Dlaczego właściwie piszę o czymś tak błahym? Otóż siedząc na ławce i testując nowy smak zrozumiałam coś, co jest tak oczywiste a zarazem często o tym zapominamy .
Zacznijmy od pytania :
Czego nauczył mnie rożek truskawkowy?
Tego , że my ludzie bardzo często boimy się zaryzykować. Bronimy się przed tym , co nieznane i jest to zrozumiałe. W głowie roi się tysiące czarnych scenariuszy. Z drugiej strony nie decydując się na wyzwanie stoimy cały czas w tym samym punkcie rozmyślając "co by było gdyby". Ja również postawiona przed wyborem typu stara dobra śmietanka czy niepewna truskawka miałam chwilę zawahania. Przemogłam się jednak i w zamian otrzymałam coś jeszcze. Tak jak wspominałam lód skrywał dodatkowe nadzienie , niewidoczne z wierzchu , a oprócz tego był bogaty w kawałki czekolady, które wręcz kocham. Moje dzisiejsze rozważania tak naprawdę nie dotyczą jedzenia lodów. Dotyczą , tego że zbyt prędko dajemy za wygraną. Wolimy żyć cały czas tak samo i odczuwamy strach przed walką o coś co być może jest w rzeczywistości bezwartościowe. Skąd jednak możemy mieć taką pewność? Nigdy nie możesz być na sto procent przekonany , że podjęta przez Ciebie próba nie zaowocuje czymś niezwykłym i że to o czym skrycie marzysz naprawdę jest czymś wyjątkowym i może dodatkowo Cię mile zaskoczyć. To samo dotyczy wszelakich zmian. W końcu nasze życie jest pełne dynamiki i nie możemy po prostu wcisnąć przycisku utzymującego nas wiecznie tylko w jednym przedziale czasowym .
Życie jest zbyt krótkie aby pozwolić mu na to by przesypywało się nam niczym piasek przez palce. Dlatego warto odkrywać i warto stawiać przed sobą nowe cele. Decydując się na coś innego bądź próbując coś osiągnąć zawsze możesz otrzymać jeden z dwóch wyników . Pozytywny lub negatywny.W istocie jednak nic nie tracisz. Otrzymując rezultat niezadowalający poznajesz prawdę i przestajesz żyć złudzeniami , że to o czym śniłeś jest czymś dla Ciebie i nie tracisz już na to czasu. Pomyśl więc ile drogocennych minut marnujesz na snucie coraz to mroczniejszych wizji i życie ciągłą obawą .
Na tym kończę dzisiejszy wpis
Do jutra :)
Cytat na dziś :
Na wstępie pragnę zaznaczyć że jestem prawdziwym lodożercą. Szczególną słabość wykazuję jednak wobec rożków z Korala ( nie nie jest to reklama :) ) . Zawsze decyduję się na jeden z trzech smaków : czekoladę, toffi lub śmietankę. Wczoraj postanowiłam to zmienić i z pewnymi obawami zakupiłam smak truskawkowy. Jak się okazało był on całkiem smaczny , a w środku zawierał dodatkowe nadzienie. Dlaczego właściwie piszę o czymś tak błahym? Otóż siedząc na ławce i testując nowy smak zrozumiałam coś, co jest tak oczywiste a zarazem często o tym zapominamy .
Zacznijmy od pytania :
Czego nauczył mnie rożek truskawkowy?
Tego , że my ludzie bardzo często boimy się zaryzykować. Bronimy się przed tym , co nieznane i jest to zrozumiałe. W głowie roi się tysiące czarnych scenariuszy. Z drugiej strony nie decydując się na wyzwanie stoimy cały czas w tym samym punkcie rozmyślając "co by było gdyby". Ja również postawiona przed wyborem typu stara dobra śmietanka czy niepewna truskawka miałam chwilę zawahania. Przemogłam się jednak i w zamian otrzymałam coś jeszcze. Tak jak wspominałam lód skrywał dodatkowe nadzienie , niewidoczne z wierzchu , a oprócz tego był bogaty w kawałki czekolady, które wręcz kocham. Moje dzisiejsze rozważania tak naprawdę nie dotyczą jedzenia lodów. Dotyczą , tego że zbyt prędko dajemy za wygraną. Wolimy żyć cały czas tak samo i odczuwamy strach przed walką o coś co być może jest w rzeczywistości bezwartościowe. Skąd jednak możemy mieć taką pewność? Nigdy nie możesz być na sto procent przekonany , że podjęta przez Ciebie próba nie zaowocuje czymś niezwykłym i że to o czym skrycie marzysz naprawdę jest czymś wyjątkowym i może dodatkowo Cię mile zaskoczyć. To samo dotyczy wszelakich zmian. W końcu nasze życie jest pełne dynamiki i nie możemy po prostu wcisnąć przycisku utzymującego nas wiecznie tylko w jednym przedziale czasowym .
Życie jest zbyt krótkie aby pozwolić mu na to by przesypywało się nam niczym piasek przez palce. Dlatego warto odkrywać i warto stawiać przed sobą nowe cele. Decydując się na coś innego bądź próbując coś osiągnąć zawsze możesz otrzymać jeden z dwóch wyników . Pozytywny lub negatywny.W istocie jednak nic nie tracisz. Otrzymując rezultat niezadowalający poznajesz prawdę i przestajesz żyć złudzeniami , że to o czym śniłeś jest czymś dla Ciebie i nie tracisz już na to czasu. Pomyśl więc ile drogocennych minut marnujesz na snucie coraz to mroczniejszych wizji i życie ciągłą obawą .
Na tym kończę dzisiejszy wpis
Do jutra :)
Cytat na dziś :
"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie [...]. "~ Paulo Coelho~


Rzadko podejmuję ryzyko :) Ale czasami naprawdę warto :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Zupełnie jak ja , ale od pewnego czasu staram się to zmienić 😀pozdrawiam
Usuń